Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Alpy
Menu Główne
Strona główna    Tatry    Karpaty    Alpy    Apeniny   Góry Dynarskie    " Inne góry"     Polska     Europa
   Podmenu

FRANCJA
: Mont Blanc
: Point du Le Brevent
: Aiguille du Midi
: Glacier Blanc
: le Grand Area
SZWAJCARIA
: Grindelwald
: Safiental
: Lodowiec Morteratsch
: Piz Languard
: Glishorn
: Strahlhorn
: Sparrhorn
: Lodowiec Rodanu
: Oberrothorn
: Piz Umbrail
: Maloja Pass
WŁOCHY
: Passo Muretto
: Cima Cacciatore
: Kirchbachspize
: Croda Rossa Di Sesto
: Ra Gusella
: Adamello i Brenta
: Monte Campedelle
: Passo San Pellegrino
: Lago di Fusine i Predil
: Punta Rosa/Roetlspitze
: Monte Scorluzzo
: Tschenglser Hochwand
: Piz Boe
: Valnontey
: Testa di Liconi

AUSTRIA
: Hochiss i Achensee
: Schlegeiss - Zillertal
: Weisspitze
: Simonysee
: Schneeberg
: Horndfeldspitz
: Salzkammergut
: Wasserfallboden
: Krimmll
: Grossglockner Strasse
: Eisnerz - Erzberg
: Alpy Północnotyrolskie
: Hoher Riffler
: Timmeljochsberg
: Plattenkogel
: Zwolfernock
: Ossiachersee
: Gerlitzen
: Mittagskogel
: Kolnbrein Speicher
: Gartnerkofel
: Mühldorfer See
: Grosser Donnerkogel
: Pyramidenkogel
: Lammersdorfer Berg
: Tschiernock
: Toblacher Pfannhorn
SŁOWENIA
: Prestreljenik Okno
: Mangart
: Bavsica, Lepena, Koritnica
: Rombon
: Vrsić
: Peć/Dreilandereck
NIEMCY
: Garmish i Neuschwanstein
: Konigsee

WYSOKE TAURY
Edelweisspitze 2575 -  m n p m

Trasa: Fush - Edelweisspitze - Franz Jozefs Hohe- Heiligenblut
Data:
lipiec 1998, 2000, 2010

galeria

Rok 2000 - kościół w Heiligenblut

Rok 2000 - widok na Dolinę Molltal

Rok 1998 - jedno z nielicznyc zdjęc, na którym coś widać - widok na Heiligenblut i Dolinę Moll

Rok 2000 - Pasterze miał się lepiej

Złożone z 4 zdjęć - Grossglockner, Pasterze i Johannisberg AD 2010

Widok na Alpy Salzburskie z Hochtor

Hocharn-Krumlkeeskopf

Gross Wiesbachhorn z Edelweisspitze

Z Edelweisspitze w stronę Zeller See i Zell am See

Fuscher Karkopf

Po prawej Gross Wiesbachhorn, a dalej Bratschenkopf

Brennkogel i widok na Grossglockner Hochalpen Strasse

Jezioro poniżej Edelweisspitze

Widok na Edelweisspitze - szczyt z parkingiem

Umierający lodowiec Pasterze

Kolejka na Pasterze, co roku turyści muszą coraz dalej schodzić

Na lodowcu Pasterze - widok na Johannisberg

Zbliżeniec Grossglockner z Pasterze

Topniejący lodowiec Pasterze

Piękny widok na Grossglockner z zejścia na Pasterze

Widok na Grupę Schober

Widok na Grossglockner z odnogi trasy na Franz Josefs Hohe

Grupa Grossglocknera z Heiligenblut

Najwyższe alpejskie pasmo leżące na terenie Austrii to Wysokie Taury. Leży ono stosunkowo niedaleko od Polski, bo z południa kraju mamy około 1000 km drogi, więc odległość porównywalna z trasą nad Bałtyk, a biorąc pod uwagę jakość naszych dróg, to zapewne dojazd do Austrii jest szybszy i przyjemniejszy.
W Wysokich Taurach znajdziemy wszystko, co stanowi o pięknie wysokich gór – wspaniałe trzytysięczne szczyty, duże lodowce, górskie jeziora, strumienie i wodospady oraz w miarę nieskażoną górską przyrodę. Góry te możemy poznawać na każdy możliwy sposób – od przejazdu samochodem do wspinaczki wysokogórskiej.
Największą atrakcją jest wybudowana przed II Wojną Światową Grossglockner Hochalpen Strasse czyli wysokogórska droga. Można samochodem wyjechać maksymalnie na wysokość 2575 m n p m czyli wyżej niż nasze Rysy! Trasa ta łączy dwa austriackie kraje związkowe- Salzburg i Karyntię. Kulminacją wyjazd na szczyt Edelweisspitze. Sama jazda po przepaścistych drogach i serpentynach stanowi wyzwanie dla kierowców. Cała trasa jest naszpikowana tunelami i galeriami antylawinowymi. Po drodze mijamy wiele jezior – naturalnych i sztucznych. Na końcu trasy jest znak z napisem „Breaks OK.?”, czyli czy jeszcze coś zostało nam z klocków hamulcowych. Na pewno nie należy się wybierać z niepewnymi cienkimi klockami hamulcowymi, bo może się okazać w połowie zjazdu, że ich po prostu już nie ma. Niestety trasa jest płatna, w przeliczeniu około 100 zł.
Aby dostać się na Edelweisspitze, trzeba odbić w odpowiednim miejscu z głównej trasy. Końcowy odcinek podjazdu jest bardzo stromy i pokryty brukiem. Mój samochód ledwo poruszał się na drugim biegu, a gdy zwolniłem w czasie mijania się z innym samochodem trzeba było użyć nawet „jedynki”. Na samym szczycie jest kawiarnia oraz parking. Niestety pułap chmur był niski, więc widoki nie do końca były takie jakich oczekiwałem. Trudno - ale za to ruszamy dalej nad lodowiec Pasterze.

 Zjeżdżając z przełęczy Hochtor droga odbija w prawo do Franz Josefs Hohe - parkingu położonego nad lodowcem Pasterze - najdłuższym a Alpach Wschodznich, a nad głowami mamy najwyższą górę Austrii - Grossglockner czyli Wielki Dzwonnik. Prowadzą stąd szlaki zarówno dla spacerowiczów jak i wytrawnych turystów. Najpopularniejszy z nich to trasa wzdłuż lodowca. Można też zajść lub zjechać zębatką na sam lodowiec i stanąć na jego czole. Dalsza wędrówka jest niebezpieczna dla  osób nie wyposażonych w sprzęt lodowy. Lodowiec od góry zamyka szczyt Johanisberg. Spacerując wyżej, napotykam na bawiące się małe świstaki, nie robiące sobie nic z naszej obecności. Pora już opuścić to miejsce i szukać noclegu, zjeżdżamy do doliny Moll - to już Karyntia, a północna część to Salzburger Land. Zatrzymujemy się w słynnym Heiligenblut i robimy zdjęcia z znanym z pocztówek tutejszym kościółkiem. Kamping odnajdujemy w Dollach, u Helgi. Bardzo przyjemny, mały, o rodzinnej atmosferze. Zresztą ludzie w całej miejscowości są bardzo przyjacielscy dla turystów, witają nas nieznajomi przechodnie. Zostajemy tu na dwa dni. Były plany jakiegoś górskiego przejścia, jednak pogoda fatalna, ze dwa razy dziennie burze z silnym wiatrem i ulewą, niski pułap chmur przykrywający szczyty, więc jakakolwiek wycieczka mijała się z celem. Dopiero gdy wyjeżdżaliśmy w stronę Dolomitów, pogoda jak na złość poprawiła się. Na ukojenie pozostały nam piękne widoki z trasy na dolinę Moll i Lienzer Dolomiten.

W 2010 roku byłem tu po  raz trzeci, tym razem z żoną i dziećmi. Pogodę miałem na 99 %, czyli zgodnie z powiedzeniem do 3 razy sztuka. Tylko niewielkie obłoczki zasłaniały kilka szczytów. Będąc tu po 10 latach widać ogromną zmianę - ubytek w lodowcu, inna zmiany na niekorzyść to dzikie tłumy na terenie Franz Josefs Hohe, nabudowano jeszcze parę obiektów, zwiększającą ilość "stonki" - chociaż tym razem i ja byłem częścią tej stonki. Z drugiej strony może dobrze, że są takie miejsca, dostępne dla przeciętnego zjadacze chleba, nie wszyscy mają siły i możliwości wysokogórskich wycieczek.