Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Miasta Europy
Menu Główne
Strona główna    Tatry    Karpaty    Alpy    Apeniny   Góry Dynarskie    " Inne góry"     Polska     Europa
   Podmenu

: Gandawa
: Lwów
: Wenecja
: Monachium
: Wiedeń
: Słowacja: Bańska Stiavnica, Vlkolinec
: Portugalia: Lizbona, Sintra, Obidos, Leiria, Tomar, Fatima, Nazare
: Monfalcone (Włochy)
: Monako
: Węgry: Hajduszoboszlo, Budapeszt, Eger
: Hesja (Niemcy): Linden, Frankfurt nad Menem, Braunfels, Wetzlar
: Czechy: Praga, Hradec Kralove, Dvur Kralove nad Labem, Litomyśl
: Rumunia: Sibiu, Bran, Hunedoara
: Chorwacja: Zadar, Nin

WĘGRY
Budapeszt - Balaton - Miszkolc - Hajduszoboszlo

Data: sierpień 1986, luty 1990, sierpień 2008

galeria

Koniec Karpat - okolice Miszkolca

Zaraz przed autostradą - okolice Miszkolca

Typowe dla Węgier - słoneczniki

Baseny, baseny

Dziecięcy basen w Hajduszoboszlo

Panorama Budapesztu

Nad Dunajem

Katedra w Budapeszcie

Wewnątrz katedry św. Stefana

Parlament

Most łańcuchowy

Panorama z parlamentem

Plac bohaterów

Pałacyk w Budapeszcie a obok lodowisko

Jaszbereny

Minaret w Egerze

Zamek w Egerze

Kościół w Egerze

Widok na katedrę w Egerze

Góry Matra

      Węgry - mój pierwszy w życiu wyjazd zagraniczny. Po klasie VII byłem tam na koloni, nad Jeziorem Balaton. Oprócz plażowania w Balatonakali odwiedziliśmy Balatonfured, z racji, że odbywało się wtedy pierwsze GP Formuły 1, na Hungaroringu zakupiłem stos gazet z tym związanych. Przecież byłem i jestem kibicem tego sportu. Z wyjazdu nie mam zdjęć, bo kto wtedy miał aparat fotograficzny? W drodze powrotnej byliśmy jeszcze na zamku w Veszprem i zwiedziliśmy Budapeszt - zamek, widok na most i parlament oraz co najbardziej pamiętam - ruchome schody w domu handlowym, dla przybyłego z zapyziałej socjalistycznej wsi był to powiew wielkiego świata, pełne półki towarów - a u nas kryzys i ocet. Drugi wyjazd to była handlowa wycieczka na Bazar w Miszkolcu. Zero zwiedzania, jedynie handel - sprzedałem dżinsową kurtkę, kupiłem zegarek elektroniczny i jakieś szampany, w autobusie brak ogrzewania - a przecież to była zima! Po wielu latach powróciłem na Węgry do bardzo chętnie odwiedzanego przez Polaków Hajduszoboszlo. Chodzi oczywiście o największy w Europie kompleks basenów. Był szczyt sezonu i szukanie wolnego pokoju "Szoba Kiodo" doprowadzało mnie do szału. Za klitkę, gdzie spaliśmy w czwórkę płaciliśmy jak za woły, warunki podobne do obozu pracy. A szukaliśmy tego pewnie ze dwie godziny. Baseny w porządku, dla każdego coś miłego, płytkie, głębokie, duże i małe, dla dzieci i dorosłych. Cena bardzo konkurencyjna, nie znajdzie się gdzie indziej w Europie takiej dobrej ceny. To powód, dlaczego nasi rodacy zamiast do bliższej Słowacji, czy naszych wybierają się właśnie tam. Ale duży minus - brak miejsca na rozłożenie się z jakimś kocykiem czy ręcznikiem, praktycznie cały czas trzeba by było przebywać w wodzie. Dzikie tłumy. Dla kogoś, kto to lubi - OK, dla mnie - nie. Raczej tu nie powrócę, no chyba że po porządnej porcji gór - rodzinnie. I nie w okolicy 15 sierpnia.

       Kolejna wizyta na Węgrzech to było: zwiedzanie Budapesztu, pobyt w Jaszbereny oraz Eger. W Budapeszcie spaliśmy w ciekawym hotelu - na barce zacumowanej na Dunaju. Bardzo ładny widok na nocny Budapeszt. Następnego dnia budapesztańska klasyka: Parlament, Most Łańcuchowy, Plac Bohaterów, Wzgórze Gellerta, Katedra św. Stefana, Pałac Prezydencki - czyli po prostu Buda i Peszt.

         Jaszbereny - małe miasteczko, znajduje się tutaj muzeum Jaszbereny - a tu słynny róg myśliwski. My większość czasu spędziliśmy w tutejszej szkole, realia podobne do naszych - polskich. Wzięliśmy udział w czymś w rodzaju palenia naszej marzanny a tutaj oznacza to zakończenie karnawału. Jaszbereny to stolica regionu, przedrostek Jasz oznacza ludność zamieszkującą ten teren.

          Wycieczka do Egeru - to najpierw jedzenie niebyt smacznych wytworów węgierskiej kuchni, coś a - la naleśniki. Później spacer ulicami, minaret - najbardziej na północ wysunięty post - turecki wytwór, oraz zamek, który znów nam zamknęli przed nosem. Kolejna rzecz to kąpiel w ciepłych źródłach a na konie wizyta w piwnicy winnej, gdzie mieliśmy kosztowanie tutejszego wina oraz jedzenie tych tłustych naleśników.