Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Alpy
Menu Główne
Strona główna    Tatry    Karpaty    Alpy    Apeniny   Góry Dynarskie    " Inne góry"     Polska     Europa
   Podmenu

FRANCJA
: Mont Blanc
: Point du Le Brevent
: Aiguille du Midi
: Glacier Blanc
: le Grand Area
SZWAJCARIA
: Grindelwald
: Safiental
: Lodowiec Morteratsch
: Piz Languard
: Glishorn
: Strahlhorn
: Sparrhorn
: Lodowiec Rodanu
: Oberrothorn
: Piz Umbrail
: Maloja Pass
WŁOCHY
: Passo Muretto
: Cima Cacciatore
: Kirchbachspize
: Croda Rossa Di Sesto
: Ra Gusella
: Adamello i Brenta
: Monte Campedelle
: Passo San Pellegrino
: Lago di Fusine i Predil
: Punta Rosa/Roetlspitze
: Monte Scorluzzo
: Tschenglser Hochwand
: Piz Boe
: Valnontey
: Testa di Liconi

AUSTRIA
: Hochiss i Achensee
: Schlegeiss - Zillertal
: Weisspitze
: Simonysee
: Schneeberg
: Horndfeldspitz
: Salzkammergut
: Wasserfallboden
: Krimmll
: Grossglockner Strasse
: Eisnerz - Erzberg
: Alpy Północnotyrolskie
: Hoher Riffler
: Timmeljochsberg
: Plattenkogel
: Zwolfernock
: Ossiachersee
: Gerlitzen
: Mittagskogel
: Kolnbrein Speicher
: Gartnerkofel
: Mühldorfer See
: Grosser Donnerkogel
: Pyramidenkogel
: Lammersdorfer Berg
: Tschiernock
: Toblacher Pfannhorn
SŁOWENIA
: Prestreljenik Okno
: Mangart
: Bavsica, Lepena, Koritnica
: Rombon
: Vrsić
: Peć/Dreilandereck
NIEMCY
: Garmish i Neuschwanstein
: Konigsee

ALPY RETYCKIE
Maloja Pass - 1815 m n p m

Trasa: Valnontey - Mediolan - Jezioro Como - Maloja Pass - Pfunds
Data: 1 sierpień 2014

galeria

Zamek Tarasp i Piz Ajuz

Jezioro Como zamglone

Winnice w Chiavennie

Val Bondasca w chmurach

Widok na tamę Albigna

Przed podjazdem na Maloja Pass

W Silvaplanie

Silvaplana See

Sankt Morritz

Hotele w Sankt Morritz

Widok na Sankt Morritz

Jezioro w Sankt Morritz

We wsi Zuoz

Piz Linard w Alpach Silvretta

Most w Alpach Sesvenna

Dolina w Alpach Sesvenna

Grupa Sesvenna

Alpy Otztalskie w okolicach Pfunds

Po powrocie z Testa di Liconi sprawdziłem prognozę pogody. Na następny dzień miało sie zachmurzyć, ale z przejaśnieniami. Na wszelki wypadek sprawdzam prognozę w innych częściach Alp - w Szwajcarii miało być słonecznie, więc to dobra opcja w razie gorszej aury tutaj. Kładziemy się spać, noc dziwnie ciepła, po poprzednich lodowatych miła odmiana. Ale miało to też skutki, nagle słychać ogromny grzmot poprzedzony błyskiem. Wychylam się z namiotu i widzę ołowiane niebo. Budzę szybko współtowarzyszy - zapada decyzja - szybko się pakujemy. Udało się przed ulewą, ledwo wchodzimy do auta i rozpętała się straszliwa ulewa. W ten sposób żegna nas urokliwa dolina Valnontey. Udajemy się na autostradę, śniadanie zjemy, jak uciekniemy od deszczu. I tak opuszczamy piękna dolinę Aosty, mijamy bokiem Turyn. Cały czas pada, w Mediolanie już standardowo korki. Tutaj zjeżdżamy z autostrady w stronę jeziora Como. Chmury wiszą nisko, widoki nad jeziorem słabe, mgliście, w dodatku droga w większości prowadzi tunelami. Dalej w stronę granicy ze Szwajcarią, Alpy znów się robią wyższe, z tym, że nie całkiem widoczne, wrażenie robią przylepione na zboczach winnice w Chiavennie. Po przekroczeniu granicy zaraz zmienia się krajobraz - sterylnie - jak to w Szwajcarii, no i paliwo tańsze niż we Włoszech. Niestety - prognoza totalnie nie wypaliła. Cały czas leje. Przed podjazdem na Maloja Pass chwila przerwy w deszczu. Tutaj na parkingu wreszcie coś zjemy. Ale musimy się spieszyć bo słychać grzmoty i widzimy w górach deszcz. Nie było na dane zobaczyc słynne turnie Badile czy Sciora w Dolinie Bondasca. Może innym razem. Skutecznie zniechęcamy innych turystów, chcących się zatrzymać. Podjazd na Maloja Pass a tu inny świat. Możemy zaobserwować czynne spędzanie czasu na setki sposobów: ;udzie jeżdżą rowerami górskimi, konno, na jeziorach Silvaplana uprawiają kitesurfing czy żeglarstwo. Wokół hoteli stoją ekskluzywne bryki jak Porsche czy Maserati. Przecież to Sankt Morritz, kurort dla krezusów. Przez chwileczkę w chmurach majaczy Piz Bernina, ale zaraz znów zaczyna lać. Dopiero niedaleko miejscowości Zernez chmury się podnoszą i mamy okazję zobaczyć ładną sylwetkę Piz Linard - najwyższego w grupie Silvretta. Ładnie tu, w głowie juz układam plan na następny wyjazd, może właśnie tu. Trochę bliżej niż pod Mont Blanc - bo 1200 km to nie 1600. Nieźle też prezentuje się grupa Sesvenna z zamkiem w Tarasp. Jeszcze kawałeczek i już granica z Austrią. Tutaj tankujemy, bo wnet autostrada i paliwo będzie droższe. Pogoda tu nawet lepsze, widać nawet czasem błękit, ale co kawałek nad szczytami pojawiają się groźne cumulonibmusy. I tak docieramy do końca Alp - żegna nas Masyw Wilder Kasier spowity kolejna chmurą burzową. teraz już mało ciekawa krajobrazowo, ale też usiana korkami droga przez Niemcy na Rosenheim, potem znów Austria z korkami do Wiednia, i dopiero na Słowacji luźniej, chociaż też bez szału. W domu jesteśmy po 18 godzinach jazdy non stop.