Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Alpy
Menu Główne
Strona główna    Tatry    Karpaty    Alpy    Apeniny   Góry Dynarskie    " Inne góry"     Polska     Europa
   Podmenu

FRANCJA
: Mont Blanc
: Point du Le Brevent
: Aiguille du Midi
: Glacier Blanc
: le Grand Area
SZWAJCARIA
: Grindelwald
: Safiental
: Lodowiec Morteratsch
: Piz Languard
: Glishorn
: Strahlhorn
: Sparrhorn
: Lodowiec Rodanu
: Oberrothorn
: Piz Umbrail
: Maloja Pass
WŁOCHY
: Passo Muretto
: Cima Cacciatore
: Kirchbachspize
: Croda Rossa Di Sesto
: Ra Gusella
: Adamello i Brenta
: Monte Campedelle
: Passo San Pellegrino
: Lago di Fusine i Predil
: Punta Rosa/Roetlspitze
: Monte Scorluzzo
: Tschenglser Hochwand
: Piz Boe
: Valnontey
: Testa di Liconi

AUSTRIA
: Hochiss i Achensee
: Schlegeiss - Zillertal
: Weisspitze
: Simonysee
: Schneeberg
: Horndfeldspitz
: Salzkammergut
: Wasserfallboden
: Krimmll
: Grossglockner Strasse
: Eisnerz - Erzberg
: Alpy Północnotyrolskie
: Hoher Riffler
: Timmeljochsberg
: Plattenkogel
: Zwolfernock
: Ossiachersee
: Gerlitzen
: Mittagskogel
: Kolnbrein Speicher
: Gartnerkofel
: Mühldorfer See
: Grosser Donnerkogel
: Pyramidenkogel
: Lammersdorfer Berg
: Tschiernock
: Toblacher Pfannhorn
SŁOWENIA
: Prestreljenik Okno
: Mangart
: Bavsica, Lepena, Koritnica
: Rombon
: Vrsić
: Peć/Dreilandereck
NIEMCY
: Garmish i Neuschwanstein
: Konigsee

ALPY WYSOKIE TAURY
Simonysee, Simonykees - 2361 m n p m

Trasa: Stroden - Maurertal - Essener Rostock Hutte - Simonysee - powrót tą samą trasą
Data: lipiec 1999

galeria

Lodowiec Simony i Malhamspitzen

Ja na lodowcu Simony

Simonyspitzen - Ostliche i Hinterer

Potok Maurerbach i dolina Maurertal

Jar potoku Maurer i Simonyspitzen

Otoczenie Doliny Maurer od wschodu - krowy na halach pod Schlussel Spize

W stronę przełęczy Maurer Torl

Grzbiet Simonyspitzen

Jezioro Simonysee

Zanikające lodowce Simonykees

Po Dolomitach przejechaliśmy z Pawłem Tischnerem w Wysokie Taury. Wybraliśmy trasę odpoczynkową, czyli coś niewysokiego - poniżej 2500 metrów. Wybraliśmy Virgental - mniej wypasioną turystycznie Dolinę. Dotarliśmy do końca drogi, na parking Stroden - niestety płatny. Prowadzi stąd popularna ścieżka do wodospadów Umbfalle. Była niedziela, więc ruch dość spory. My wybraliśmy Dolinę Maurertal. Patrząc z parkingu wyglądała ona bardzo malowniczo - strumień górski w dolinie tworzy wodospad, a za nim na horyzoncie ośnieżone szczyty Maurer. Ruszyliśmy w głąb doliny, mijając po drodze schroniska z bawiącymi się ludźmi - piwko, jedzonko i tyrolska muzyka, w rytm której wszyscy klaskali. Gdy wyszliśmy powyżej granicy lasu nasze zaciekawienie wzbudziły alpejskie krowy, chodzące po bardzo stromych stokach, wielu ludzi bało by się tam wyjść. Krowy leżały bokiem na stromym zboczu i skubały trawę. W moim żołądku odezwało się mleko, które wypiłem rano, udałem się więc za potrzebą w bok szlaku. Przy okazji natrafiłem na piękny widok na grań Maurer i Simony. Mijamy kolejne schronisko - Essener - Rostocker Hutte. Stąd już niedaleko do jeziorka. Na miejscu nie ma nikogo. Jeziorko znajduje się pod małymi lodowczykami - Simonykees spływającymi ze szczytów Simony i Maurer. Na mapie czoło lodowca urywa się na jeziorze, teraz już jest nad jeziorem - wskutek ich zanikania. Od lodowców wieje zimny, orzeźwiający wiatr. Postanawiamy przejść się na jeden z lodowców. Z daleka białe, z bliska są szare, pokryte dużą ilością głazów. Wcale nie tak łatwo na nie wejść, są bardziej strome, niż wydają się z daleka. Obecnie czoło lodowca jest jeszcze dalej, więc trzeba iść jeszcze dalej, aby sobie na niego wejść. Kolega chce iść jeszcze na szczyt Rostocker Eck. Ja czując w nogach poprzednie dni rezygnuję i siedzę jeszcze dłuższą chwilę nad jeziorem. Potem zaczynam samotne zejście tym samym szlakiem. Po południu docieram do parkingu i czekam na kumpla. Za jakieś pół godziny dociera, mówi że nie bardzo opłaca się wyjść na ten szczyt, bo widoki z niego nie są wiele rozleglejsze niż z jeziorka. Jest on położony niecałe 400 metrów wyżej i dalej położone szczyty nie są z niego widoczne. Resztę dnia spędzamy na szukaniu noclegu - kampingu, w Virgen jest drogi i wybieramy Hinterbichl - leżący bezpośrednio nad górskim strumieniem. W nocy nie bardzo daje on zasnąć, w dodatku mimo wykupienia żetonu na ciepłą wodę, leci zimna. Na następny dzień wstajemy rano i wkurzeni opuszczamy to legowisko.