Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Tatry
Menu Główne
Strona główna    Tatry    Karpaty    Alpy    Apeniny   Góry Dynarskie    " Inne góry"     Polska     Europa
   Podmenu

: Rysy 2499
:
Rysy 2501
:
Sławkowski Szczyt
:
Mała Wysoka
:
Polski Grzebień
:
Krzyżne - Kozia Przełęcz
:
Zawrat - Kozia Przełęcz
:
Szpiglasowy Wierch
:
Świstówka Roztocka
:
Jagnięcy Szczyt
:
Kościelec
:
Świnica
:
Czerwona Ławka
:
Batyżowiecki Staw
:
Koprowy Szczyt
:
Bystry Przechód
:
Kasprowy Wierch
:
Sarnia Skała i Siklawica
:
Bystra
:
Starorobociański Wierch
:
Wołowiec
:
Kończysty Wierch
:
Rohacze
:
Pachoł - Brestowa
:
Giewont
:
Gęsia Szyja
:
Czerwone Wierchy
:
Krywań
:
Przednie Solisko
:
Jaskinie Mylna i Mroźna
:
Lendak
:
Rakuska Czuba
:
Przełęcz Pod Chłopkiem
:
Trzy Kopy i Banówka
:
Turnia nad Rohatką
:
Szeroka Przełęcz
:
Osterwa
:
Kopieniec Wielki
:
Lodowa Przełęcz
:
Wrota Chałubińskiego

:
Jaskinia Bielska
:
Goryczkowe Czuby
:
Nosal
:
Siwy Wierch

TATRY ZACHODNIE
Wołowiec 2063 m n p m

Trasa: Dolina Chochołowska - Grześ - Rakoń - Wołowiec - Wyżnia Dolina Chochołowska
Data: lipiec
1993, czerwiec 1997

galeria

Schronisko na Polanie Chochołowskiej

Studencka ekipa na Rakoniu

Na szczycie Wołowca - widok na Tatry Zachodnie

Piękny widok z drogi na Wołowiec - Rohackie Stawy

Dolina Chochołowskia wiosną - krokusy z Wołowcem i Rakoniem

Krokusy i Mnichy Chochołowskie

Kominiarskie Wierch i krokusy

Krokusowa eksplozja - w tle Mnichy Chochołowkie

Bobrowiec z krokusami

Widok z Polany Chochołowskiej na Łopatę i Wołowiec

Wołowiec był moim drugim dwutysięcznikiem w życiu. Szlak ten przebyłem w czasie praktyki studenckiej. Noclegi mieliśmy w schronisku w Dolinie Chochołowskiej. Właśnie wtedy złapałem "górskiego bakcyla". Okazało się że mam niezłą kondycję i chodzenie po górach sprawia mi przyjemność. W trasę wyruszyli wszyscy studenci i opiekunowie będący na praktyce - razem około 40 osób. Pogoda była piękna, tyle że chyba trochę za gorąco - słonce przypiekało niemiłosiernie i zapasy wody skończyły się na szczycie. Cała trasa była dość łatwa, początkowo średnie podejście na Grzesia, potem grzbietem na Rakoń - roztaczają się stąd piękne widoki na Rohacką Dolinę z stawami. W tą stronę jest najpiękniejszy widok, gdyż szczyty mają bardziej śmiałe kształty i są właśnie górskie jeziora. Grzbiet graniczny Tatr Zachodnich jest dość monotonny i nie przypomina gór wysokich a raczej Bieszczady, tyle że trochę wyższe. Po drodze jacyś strażnicy czy ekologowie doczepili się do naszych doktorów, że prowadzą wycieczkę bez zezwolenia, więc kazali nam podzielić się na mniejsze grupy i udawać rożne wycieczki. Końcowe podejście na Wołowiec jest dość męczące, tym bardzie, że przypiekało słońce. Zresztą większość z nas mocno się opaliła i w nocy był problem ze spaniem ze względu na piekącą skórę. Większość z nas nie miała żadnego doświadczenia w chodzeniu po górach. Na szczycie z zaciekawieniem oglądaliśmy Rohacze, ja z kolegą wyraziliśmy nawet chęć pójścia tam, lecz zabroniono nam - przecież to nielegalne przekroczenie granicy. Idące przed nami zakonnice nie czaiły się i poszły na szlak tam wiodący. Zejście odbyło się drogą przez Wyżnią Dolinę Chochołowską, tutaj widoki były raczej kiepskie. Wróciliśmy z powrotem do schroniska. Szlak jest łatwy, jeżeli startuje się z schroniska to jest niedługi. Niestety idąc z Siwej Polany trzeba dymać doliną prawie 10 km. Najpiękniejsze widoki są na słowacką stronę i to chyba główna atrakcja tej drogi.